Norwegia od lat przyciąga fotografów i podróżników swoimi spektakularnymi krajobrazami. Fiordy, ostre granie, lodowce i drogi wijące się przez góry stały się obrazami niemal uniwersalnymi. Ten artykuł nie jest jednak listą „miejsc do odhaczenia”. To subiektywna opowieść o regionach, w których krajobraz wciąż pozwala na ciszę, zarówno wędrując, jak i fotografując.
Romsdalen, Jotunheimen, Stryn, Oddę i Lofoty łączy jedno: nawet tam, gdzie pojawiają się znane nazwy i ,,evergreeny”, najciekawsze obrazy rodzą się tuż obok nich. Wystarczy zejść ze szlaku, odejść kilka minut od parkingu albo poczekać na inne światło.
Norwegia – miejsca, które się fotografuje powoli
Norwegia nie jest krajem, który „zdobywa się” szybko. To przestrzeń, która wymaga ciszy, cierpliwości i uważnego patrzenia. Dla nas to przede wszystkim krajobraz do fotografowania, a nie tylko oglądania. Światło, pogoda i skala natury decydują tu o wszystkim.
Poniżej zebraliśmy miejsca, które uważamy za wyjątkowe nie tylko wizualnie, ale też fotograficznie. Każde z nich opowiada inną historię i wymaga innego podejścia. To właśnie tutaj powstawały zdjęcia, które możesz zobaczyć na www.majakphoto.com (Best of Norway- najpiękniejsze miejsca w Norwegii.)
Romsdalen – monumentalna cisza
Romsdalen przytłacza skalą. Ogromne ściany Trollveggen i ostre sylwetki Romsdalshorn zamykają dolinę jak kamienna katedra.
Fotograficznie to miejsce uczy pokory. Najlepiej działają tu szerokie kadry, w których małe elementy takie jak rzeka Rauma, droga czy pociąg Raumabanen pokazują, jak niewielki jest człowiek wobec gór. Niskie chmury i mgły nie przeszkadzają – one budują klimat i nadają zdjęciom głębi.
Integralną częścią tego regionu jest Droga Trolli (Trollstigen), jedna z najbardziej znanych tras widokowych w Norwegii. Choć sama droga bywa zatłoczona w sezonie, wystarczy odejść kilka kroków od punktów widokowych, by znaleźć zupełnie inne kadry. Fotograficznie najlepiej działa tu wczesny poranek lub pochmurny dzień, gdy tłumy znikają, a krajobraz odzyskuje swój dramatyzm.
Romsdalen jest stosunkowo łatwe logistycznie, ale wciąż daje poczucie przestrzeni. Dolina bywa odwiedzana przez turystów, jednak poza najbardziej znanymi punktami ruch jest rozproszony. Szlaki takie jak Romsdalseggen (naszym zdaniem chyba najpiękniejszy szlak w Norwegii) potrafią być popularne latem, ale wystarczy odejść kawałek od głównej ścieżki, by znaleźć ciszę bo większość turystów skupia się na przy restauracji, do której można dojechać kolejką oraz łatwo dostępnego punktu widokowego (Rampestreken).
Szerokie doliny i otwarta przestrzeń aż zachęcają by rozbić namiot na jednej z polan.
Jotunheimen – Sognefjellet i droga 55
Jotunheimen to najwyższe i najbardziej surowe pasmo górskie Norwegii, taka kraina kamienia, śniegu i lodowców. Przejazd przez ten region drogą nr 55, znaną jako Sognefjellsvegen, jest jedną z najbardziej niezwykłych podróży krajobrazowych w Europie.
Droga prowadzi przez przełęcz Sognefjellet, najwyżej położoną przejezdną trasę w Europie Północnej. Krajobraz stopniowo traci roślinność, drzewa znikają, kolory się upraszczają, a przestrzeń zaczyna dominować nad wszystkim innym. Nawet latem przy drodze potrafią leżeć wielometrowe ściany śniegu, a w oddali widać jęzory lodowców, takich jak Smørstabbreen.
Fotograficznie to miejsce wymaga uproszczonego myślenia. Nie chodzi tu o detal, lecz o formę, rytm i przestrzeń. Biel śniegu i pojedynczy człowiek na tle gór to kadry, które najlepiej oddają charakter Jotunheimen. Światło bywa ostre i bezkompromisowe, ale właśnie ono podkreśla surowość i niemal arktyczny charakter tego miejsca.
Sognefjellsvegen nie jest nieprzeładowana turystycznie. Ruch koncentruje się głównie przy parkingach i krótkich postojach przy drodze. Wystarczy jednak odejść kilka minut w bok (a szlaków jest mnóstwo), by znaleźć się w zupełnej ciszy. Biwakowanie w Jotunheimen daje ogromne poczucie wolności, choć wymaga doświadczenia bo pogoda potrafi zmienić się tu gwałtownie nawet w środku lata.
Jotunheimen to także miejsce wielu ikon norweskiej turystyki górskiej. W jego obrębie znajdują się m.in. Galdhøpiggen, najwyższy szczyt Norwegii, Glittertind, klasyczne grzbiety Besseggen z widokiem na jeziora Gjende i Bessvatnet, a także okolice Gjendesheim, Memurubu i Spiterstulen. To właśnie tam koncentruje się największy ruch turystyczny.
Paradoksalnie jednak, im bliżej tych znanych nazw, tym większa jest potrzeba odejścia od głównego szlaku. Kilka kilometrów poza popularnymi trasami Jotunheimen bardzo szybko odzyskuje swój pierwotny charakter, przestrzeń, ciszę i krajobraz, który pozwala fotografować bez pośpiechu.
Stryn – różnorodność w jednym kadrze
Stryn i jego okolice pokazują, jak różnorodna potrafi być Norwegia na niewielkiej przestrzeni. Spokojny Nordfjord, zielone doliny, lodowce i górskie drogi tworzą swoisty mikroklimat pełen kontrastów.
Jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc regionu jest Loen, niewielka miejscowość położona nad fiordem, otoczona stromymi ścianami gór. To właśnie stąd rozciągają się widoki na masyw Skåla, dolinę Lodalen oraz lodowce spływające z Jostedalsbreen.
Fotograficznie okolice Stryn dają ogromną swobodę. Jednego dnia można pracować z miękkim światłem i odbiciami gór w fiordzie, drugiego, z surową strukturą lodu na jęzorach Briksdalsbreen i Kjenndalsbreen, a jeszcze innego, zobaczymy przepiękne mgły unoszące się nad jeziorami,
otulające zbocza gór.
Lodowce regionu są odnogami potężnego Jostedalsbreen, największego lodowca kontynentalnej Europy. Ich jęzory schodzą nisko do dolin, co czyni je wyjątkowo dostępnymi i jednocześnie bardzo fotogenicznymi. Spękana powierzchnia lodu, błękitne szczeliny, strumienie wody roztopowej i kontrast zielonych zboczy z zimną bielą lodowca tworzą niezapomniane obrazy.
Ważnym punktem regionu jest również Loen Skylift , kolejka linowa wynosząca na szczyt Hoven. Choć sama atrakcja przyciąga wielu turystów, daje szybki dostęp do wysokogórskiego krajobrazu i punkt wyjścia na spokojniejsze szlaki, gdzie bardzo szybko można zostawić tłumy za sobą.
Stryn jest bardziej turystyczny niż pozostałe miejsca z tej listy, szczególnie w sezonie letnim. Popularne lodowce, Loen i okolice fiordu przyciągają wielu odwiedzających, jednak region jest na tyle rozległy, że bez trudu można znaleźć spokojniejsze miejsca.
Odda i okolice – monumentalna skala krajobrazu
Odda i jej okolice to miejsce, gdzie krajobraz nabiera monumentalnej skali. Stromo opadające ściany dolin, wodospady i lodowce tworzą surową, niemal pierwotną scenerię.
Jednym z najważniejszych elementów tego regionu jest lodowiec Folgefonna, trzeci co do wielkości lodowiec w Norwegii. Jego rozległa, jasna powierzchnia dominuje nad krajobrazem i ma ogromny wpływ na charakter całej okolicy. Jęzory lodowca schodzą w stronę dolin, zasilając rzeki i wodospady, które nadają temu regionowi wyjątkową dynamikę.
Fotograficznie Folgefonna to zupełnie inny lodowiec niż te w rejonie Stryn. Jest bardziej surowy, masywny i często skryty w chmurach. Najciekawsze kadry powstają tu na styku lodu, skały i wody – tam, gdzie lodowiec spotyka się z zielenią dolin i czarną strukturą gór. Zmienne warunki pogodowe sprawiają, że krajobraz Oddy niemal nigdy nie wygląda tak samo.
Odda leży na styku spokojnego fiordu i brutalnej górskiej rzeczywistości. Wodospady spadają tu niemal na drogę. Najlepszym przykładem jest Låtefossen, którego dwie potężne strugi rozbijają się tuż obok starego kamiennego mostu, zagłuszając wszystko wokół. Ale to dopiero początek. Kilka minut jazdy dalej Skjervefossen opada kaskadami w wąskim wąwozie, a Espelandsfossen szeroko rozlewa się po skalnych progach. Do tego dziesiątki mniejszych, bezimiennych wodospadów spływających z gór po każdym większym deszczu i nagle staje się jasne, że w Oddzie szum wody to po prostu dźwięk tła.
To region bardzo dynamiczny fotograficznie. Odda jest intensywna, momentami przytłaczająca, ale niezwykle autentyczna.
Turystycznie Odda jest miejscem kontrastów. Okolice Trolltungi należą do najbardziej zatłoczonych szlaków w Norwegii. Ale komu chciałoby się iść przez góry jakieś 14km w jedną stronę, później stać 2 godziny w kolejce, żeby zrobić zdjęcie, które mają już wszyscy, kiedy obok jest tyle ciekawych fotograficznie miejsc, a wiele innych tras pozostaje niemal pustych. Biwakowanie jest możliwe, ale wymaga rozsądku i odejścia od głównych punktów (im dalej od nich, tym więcej ciszy i przestrzeni).
Lofoty – światło, które robi zdjęcie
Lofoty są przede wszystkim światłem. Niskie słońce, długie cienie, dramatyczne chmury i szybkie zmiany pogody sprawiają, że każdy dzień wygląda inaczej. Góry wyrastające wprost z oceanu tworzą mocne, graficzne formy.
To region tak bogaty wizualnie, że z łatwością mógłby stać się tematem osobnego artykułu. Każda wyspa, każda zatoka i każda grań oferują inne światło i inną historię fotograficzną, od minimalistycznych plaż po dramatyczne sylwetki gór wynurzające się z morza.
Ikoniczne miejsca Lofotów są znane nie bez powodu:
Reinebringen – krótka, intensywna wędrówka prowadząca na punkt widokowy z jedną z najbardziej rozpoznawalnych panoram Norwegii;
Helvetestinden – surowy, wymagający szczyt nad oceanem, oferujący jedne z najbardziej dramatycznych widoków w całym archipelagu;
Offersøykammen – łatwiej dostępna grań, idealna na spokojniejsze, kontemplacyjne kadry przy niskim świetle.
Plaże takie jak Haukland i Uttakleiv pozwalają pracować z pierwszym planem, a wioski Reine i Hamnøy dodają ludzkiego wymiaru do surowego krajobrazu. To miejsce, gdzie warto zwolnić i obserwować, bo najlepsze kadry często pojawiają się wtedy, gdy wydaje się, że wszystko już zostało sfotografowane.
Lofoty to również jeden z najlepszych regionów Norwegii do fotografowania zorzy polarnej. Zielone i fioletowe wstęgi pojawiają się nad fiordami, plażami i ostrymi graniami gór już jesienią.
Zimowe Lofoty są spokojniejsze turystycznie i bardziej wymagające logistycznie, ale oferują wyjątkowe połączenie arktycznego krajobrazu, ciszy i nocnego nieba. Dla fotografa to zupełnie inna opowieść niż letni dzień polarny, bardziej intymna, cicha i niezwykle intensywna.
To jednocześnie najbardziej oblegany turystycznie region z tej listy. Pomimo, że latem popularne punkty widokowe i miejscowości potrafią być zatłoczone, co wymaga cierpliwości i elastyczności, na górskich szlakach nie ma tłoku. Biwakowanie jest możliwe, ale coraz częściej regulowane i wymaga świadomego wyboru miejsca oraz szacunku do lokalnych zasad. Najlepsze fotograficznie momenty często pojawiają się bardzo wcześnie rano lub późno w nocy.
Podsumowanie – Norwegia widziana obok
Wszystkie opisane miejsca mają swoje znane symbole: Trollstigen, Sognefjellsvegen, lodowce Jostedalsbreen i Folgefonna, Reinebringen czy Trolltunga. To one przyciągają uwagę i ludzi.
Romsdalen uczy patrzenia na skalę i formę, Jotunheimen – na przestrzeń i światło, Stryn – na kontrasty lodu i zieleni, Lofoty – na zmienność światła, a Odda – na monumentalność krajobrazu w ciągłym ruchu. Każdy z tych regionów pokazuje inną twarz Norwegii, ale wszystkie przypominają o tym samym: najlepsze kadry rzadko powstają dokładnie tam, gdzie stoją wszyscy.
Wszystkie te miejsca łączy coś więcej niż tylko spektakularny krajobraz. Łączy je przestrzeń, możliwość zatrzymania się i odcięcia się od codziennych trosk, bez presji, tłumu i konieczności odhaczania kolejnych punktów.
W przeciwieństwie do najbardziej znanych i obleganych ,,evergreenów” Norwegii, takich jak pojedyncze punkty widokowe czy krótkie, zatłoczone szlaki, te regiony pozwalają zostać dłużej. Dają możliwość zejścia z głównej trasy, rozbicia namiotu, poczekania na światło i pogodę. To ogromna przewaga, szczególnie w fotografii krajobrazowej, gdzie czas i spokój są ważniejsze niż sama lokalizacja.
To poza najpopularniejszymi szlakami i w chwilach pozornej zwyczajności Norwegia odsłania swój najbardziej autentyczny charakter, nie krzyczy i nie rywalizuje o uwagę. Ona pozwala patrzeć powoli, uważnie i na własnych warunkach. I to tam fotografia przestaje być zapisem miejsca, a zaczyna być osobistą interpretacją krajobrazu.
Ewa i Robert Majak